• Wpisów:14
  • Średnio co: 145 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:47
  • Licznik odwiedzin:2 011 / 2188 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Krwawię cicho żyjąc.
Żyję cicho krwawiąc.
 

 
Bo zawsze kiedy kogoś potrzebuje, to nikogo nie ma. A tak to wszyscy wpierdalają się do mojego życia ;[
 

 
Prolog :
Cały świat zniknął w jednej chwili. Przed oczami pustka. W oddali słychać tylko ciche szmery i śmiechy. Echo spadającego na podłogę ciała niesie się na cały dom. Ostatni wdech. Ach tak , zapomniałam się przedstawić. Nazywam się Aga i pragnę wam opisać historię mojego życia. Całego , dosłownie. Minęły już dwa lata odkąd to wszystko się skończyło. A to wszystko zaczęło się najnormalniejszego dnia.
__________________
Kolejny nudny dzień w szkole , nic nowego. Zaczynał się nowy semestr , a z nim nasze szanse , żeby dostać jak najlepsze oceny. Bo przecież tylko to było ważne. Kończyłam gimnazjum bez przyjaciół , bez dobrych ocen , bez niczego. Po prostu z niego wychodziłam. Na lekcjach , jak zwykle nie uważałam , połowa tych rzeczy nie przyda mi się w życiu. O piętnastej zadzwonił ostatni dzwonek. Wzięłam torbę i pobiegłam na przystanek z nadzieją , że złapie jeszcze jakiś autobus. Dziś był szczęśliwy dzień. Wsiadłam do '28' i zajęłam miejsce przy oknie. Na uszy włożyłam słuchawki i wsłuchując się w piosenki linkin parku ruszyłam w drogę do domu. Ktoś szturchnął mnie i coś zapytał. Po chwili poczułam , że ktoś się dosiada. Zdjęłam słuchawki i spojrzałam na siedzenie obok. Teraz już nie było puste , był tam chłopak brązowo włosy z pięknymi zielonymi oczami. Zaniemówiłam.Chłopak popatrzył na mnie i uśmiechnął się. Szybko się otrząsnęłam i odwróciłam się w drugą stronę. ' Jaki on piękny ' , 'Odwróć się idiotko '. Myśli cały czas przeszywały mi głowę. Gdy już w końcu postanowiłam do niego zagadać , chłopak znikł. Posmutniałam jeszcze bardziej. Wysiadłam z autobusu , wchodząc do domu rzuciłam plecak do werandy i zaszyłam się w swoim pokoju. W całym domu słychać było moją muzykę. Próbowałam zagłuszyć w sobie wyrzuty sumienia , dlaczego do niego nie zagadałam. Jak zwykle , moja nieśmiałość górowała nad wszystkim. Chciałam się komuś zwierzyć , ale moja pozycja społeczna nie była na tyle dobra. W domu mieszkałam z młodszym bratem i ojcem. Mama umarła jak miałam 3 lata. Nie pamiętam jej dokładnie. Mimo wszystko kocham ją , najbardziej zaraz po braciszku. Miał na imię Kamil , taki biegający po całym domu stworek. Z ojcem nie rozmawiałam na co dzień , nie lubiłam go. W sumie , mało powiedziane. Od zawsze traktował nas jak służbę. Zrób to , sprzątnij tamto. Nie pamiętam dnia w którym powiedziałby , że nas kocha. Kamil też go nie lubił , planowaliśmy uciec z dala od niego. Zwłaszcza jak był pod wpływem alkoholu. Z dnia na dzień jest coraz gorzej.Wtedy do pokoju wszedł Kamil.
- Aga , kiedy uciekniemy , plose..
Nie wiedziałam co mu powiedzieć. Nie potrafiłam , jak zwykle go zawiodłam.
- Już nie długo Kamilku. - skłamałam.
Już nie długo , zabrzmiało w mojej głowie niczym echo.
Pobawiłam się z nim trochę , aż się zmęczył i położyłam go spać. Przez cały ten czas , zastanawiałam się jak długo dam tak jeszcze radę. Jedyne co w sobie lubiłam to niebieskie włosy , były takie unikalne. Nie raz zostawałam przez nie po lekcjach w szkole , ale nie przeszkadzało mi to. Wzięłam moją poszarpaną już torbę i wyszłam z domu. Nie miałam właściwie gdzie pójść. Wszyscy mieli jakiś przyjaciół , drugą połówkę , rodzinę. Ja niestety nie miałam nic. No może oprócz babci , na końcu wsi. Dawno u niej nie byłam , więc zapukałam do jej małych drewnianych drzwi. Jej dom był taki piękny , miał białe ściany , a na nich były wyskrobane różne wzorki. Otworzyła mi drzwi i zaprosiła mnie do środka.
- A wiesz co ? Dobrze , że przyszłaś. Robiłam porządki w szafie i znalazłam zdjęcia twojej mamy. Założę się , że ten nieudacznik nigdy Ci nic nie pokazał - mruknęła pod nosem.
- Niestety ..
Babcia wyjęła całe pudło czarno-białych zdjęć. Zaczęłam przeglądać każde z uwagą. Zobaczyłam na nich mamę. Była taka piękna. Miała długie czarne włosy spięte w warkocza. Na głowie miała wianek. Była taka szczęśliwa.- Była taka młoda. Gdyby nie ta choroba , dalej byłaby z nami.. - powiedziałam a łzy zaczęły same napływać mi do oczu.
- Kochanie , nie płacz. Na każdego przyjdzie czas. - powiedziała mi babcia.
- Ale dlaczego ona? Była taka dobra. Ludzie to potwory. Zabijają , kradną , niszczą ludzi psychicznie a żyją.
- Widocznie , nie dane jest mi to pojąć.
Schowałam zdjęcie do kieszeni.
- Wiesz babciu ja już pójdę , wpadnę do Ciebie przy najbliższej okazji.
Babcia pokiwała mi beztrosko głową. Na jej twarz widniał uśmiech , ale jej oczy mówiły coś innego. Była smutna i samotna. Mama była jej jedyną córką , a jej mąż zmarł rok temu. Chciałabym jej pomóc , ale nie wiem za bardzo jak. Gdy wróciłam do domu nastała noc. Leżałam zwinięta w kulkę na łóżku , parę pojedynczych łez spadało na prześcieradło. Włączyłam laptopa i zaczęłam przeglądać strony internetowe. Ktoś na portalu społecznościowym wrzucił link do filmiku a opis do niego był następujący. ''Hahahahah , Boże jaka ona głupia <lol> Zabij się su*o ! '' Weszłam w link. Zobaczyłam filmik dziewczyny. A właściwie to jej ręki. Rysowała żyletką po skórze.Nie mogłam na to patrzeć. Nie potrafiłam. Ale jednak coś mnie w tym urzekało. Może to chore , ale podobało mi się to. To był jej sposób na radzenie sobie. Ona nie przecinała skóry , ona wyciągała rany z serca na zewnątrz. Na samym końcu filmiku był napis : ''Nie zakochuj się , bo to niszczy'' Zamknęłam laptopa i podeszłam do okna. Usiadłam na parapecie. To dziwne kiedy na nikim Ci nie zależy. Nie myślisz o nikim przed snem. Nie czujesz strachu , że ktoś zniknie , dziwnie. Pusto , bezpiecznie. Nie wiem jednak czy to poczucie bezpieczeństwa mi się podoba. W domu panowała błoga cisza. Poszłam po pokoju obok , tam spokojnie spał Kamil. Wydawał mi się smutny , chciał miłości , a ja nie potrafiłam mu jej zapewnić. Zeszłam na dół , ojca nie było. Pewnie leży jak zwykle gdzieś zapity. Nie dziwiło mnie to. Próbowałam go zrozumieć , poprzeć jego zachowanie jakimiś argumentami , lecz wszystko na nic. Nie potrafiłam go zrozumieć. Położyłam się na łóżku i w otchłani łez zasnęłam. Parę godzin później słońce zza zasłon domagało się mojej pobudki. Wstałam tak leniwie i wybrałam się do szkoły. Po drodze stało się coś niesamowitego. Ten brązowowłosy chłopak usiadł koło mnie. Tym razem będzie inaczej - powiedziałam sama do siebie.
- Cześć. - powiedziałam do chłopaka i uśmiechnęłam się.
- Hej , co tam słychać ? Masz piękne włosy. I ogólnie jesteś piękna. - Powiedział chłopak i zarumienił się.
Boże , jaki on słodki.
- Dziękuje , dobrze. A tobie ? Aga jestem .
- Też dobrze , Dominik.Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Uśmiechnęliśmy się. Rozmawialiśmy tak z sobą dopóki nie musiałam wyjść z autobusu. Przed samym wyjściem poczułam , że wkłada mi coś do kieszeni. Jednak nie zwróciłam na to większej uwagi i wysiadłam. Pomachał mi jeszcze przez okno po czym znikł. Byłam tak totalnie rozkojarzona , że nie zauważyłam dziewczyny. Wpadłam na nią , a książki wypadły jej z rąk. Szybko się otrząsnęłam i pomogłam jej zbierać książki.
- Cześć , przepraszam Cię bardzo. Jestem dziś taka nie żywa.
- Nie ma sprawy , często mi się to zdarza.
- Jesteś nowa ? Nie widziałam Cię do tej pory u nas w szkole.
- Tak , dziś jest mój pierwszy dzień.
- To super ! Aga jestem.
- Jagoda , masz śliczne włosy.
- Dziękuje , ty też. W końcu nie będę jedyną wyróżniającą się osobą.
Dziewczyna była dosyć wysoka , miała różowe włosy i piękny uśmiech. Spędziłyśmy razem cały dzień. W końcu miałam jakąś przyjaciółkę. Zadowolona z siebie wróciłam do domu. Już na progu czułam , ze coś jest nie tak. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Kamila. Płakał.
- Co się stało ? Kamil! Nie płacz - przytuliłam go mocno do siebie.
Rozejrzałam się po całym domu , wszędzie porozbijane butelki.
'Ojciec wrócił' przemknęło mi przez myśl.
- O kogo ja widzę ! Wróciła druga bezużyteczna szmata ! - krzyknął w moją stronę ojciec.
Wzięłam Kamila na ręce i wybiegłam z domu.Tak dalej nie będzie , nie pozwolę na to. Kamil strasznie płakał. Pobiegłam z nim do babci. Stanęłam w jej drzwiach. Byłam cała zapłakana , resztki tuszu spływały na moje policzki. Wpuściła nas do środka i zrobiła nam herbatę. Streściłam jej całą historię.
- To pierwszy raz ?
- Żeby.. Ojciec regularnie robił awantury domowe. Ale ja już tak dłużej nie mogę. Co z Kamilem ? Jak on wyrośnie na normalnego człowieka..
- Posłuchaj , zrobimy tak. Zamieszkacie u mnie , do czasu , aż ojciec się uspokoi.
- Dziękuje Ci babciu. Wiedziałam , że zawsze mogę na Ciebie liczyć. - uściskałam ją.
Resztę dnia spędziłam pomagając babci w różnych domowych obowiązkach. Gdy przyszła noc uspakajałam Kamila , i prosiłam go , żeby poszedł spać , ale on jednak nie mógł zasnąć bez swojej ulubionej przytulanki. Obiecałam mu , że ją przyniosę. Tak więc , wyszłam z domu Babci i ruszyłam do siebie. Drzwi były zamknięte , ale znałam na to sposób. Drzwi od piwnicy , zawsze były zepsute i nigdy nie dało się ich otworzyć. Weszłam nimi i zobaczyłam zdemolowany pokój. Na środku leżał ojciec , obok kolejne 0,7. Topił swoje smutki w wódce. Udałam się na gorę i zabrałam potrzebne rzeczy. Wychodząc zauważyłam zdjęcie matki. Leżało obok upitego ojca. Szybko je zabrałam i wyszłam z domu. Cześć Mamo !
Piszę do Ciebie , bo już nie wiem co zrobić. Gubię się w tym wszystkim. Nie potrafię dać sobie rady , skąd mam wiedzieć jak wygląda miłość ? Jak ją przekazać najbliższym ? Chce dla nich dobrze a nie potrafię. Tęsknię za tobą. Przyjdź a opowiem Ci jak bardzo boli mnie twoja nieobecność.
Złożyłam kartkę na pół i odstawiłam na półkę , zna ktoś adres do nieba? I znów to samo , siedziałam samotnie na łóżku w rękach trzymając zdjęcie mamy. Płakałam , znowu. Chciałam jakoś zagłuszyć w sobie ból. Chwyciłam za strugaczkę. Odkręciłam z niej ostrze i zaczęłam zadawać sobie rany. Bólem fizycznym zwalczałam ból psychiczny. Krew lała się małymi strumieniami. Schowałam ostrze do półki i patrzyłam na swoje kreski , które przed chwilą narysowałam na skórze. Pomogło mi to. Czułam się silniejsza niż dotychczas. Następnego dnia w szkole , miałam na sobie tysiące bransoletek , żeby nie było widać. Skończyłabym jak tamta dziewczyna z filmiku , a przecież tego nie chciałam. Spotkałam Jagodę , i tak przegadałyśmy kolejny dzień. Po szkole zaprosiła mnie do siebie. Tak więc udałyśmy się na jej dzielnicę. Mieszkała w dużym domu. Wszystko było takie piękne , drogie.
Na suficie wisiały żyrandole.
- O matko. Świetnie tu masz. - powiedziałam z zachwytem.
- Dziękuje. - odparła z uśmiechem.
- Pewnie spędzasz tu z rodzicami wiele czasu.
- Właściwie to nie , zawsze jak przychodzę to ich nie ma , a jak są to się kłócą.
- Oh , tak mi przykro. - przytuliłam ją.- Nie ma sprawy. Przywykłam do tego , a ty ? Jak tam twoja rodzina ?
Zamyśliłam się. Powinnam powiedzieć jej prawdę w końcu jest moją przyjaciółką. Usiadłam na oparciu kanapy i zaczęłam :
- Mój ojciec leży zapity w domu , zatrzymaliśmy się na jakiś czas u babci. Ja i Kamil , mój młodszy brat. Mama nie żyje.. - łzy znowu napłynęły mi od oczy.
- Och , kochanie. Tak mi przykro. - przytuliła mnie mocno.
Kochanie ? Byłam dość zdziwiona , ale nic nie powiedziałam. Poszłyśmy na górę i włączyłyśmy telewizor. Jagoda sięgnęła po film na półkę w tym samym czasie podwinął jej się kawałek rękawa. Nie mogłam uwierzyć. Miała na rękach te same rany co ja.
- Jagoda .. Ty się tniesz ? - zapytałam z niedowierzaniem.
Wybuchła płaczem.
- Proszę nie mów nikomu , błagam. - zaklinała.
- Będzie dobrze , uwierz mi.
Minęły dwie godziny. Opowiedziała mi dlaczego to zrobiła. Jej małe serduszko pękło. Nie przeprowadziła się tu bez powodu. W wcześniejszej szkole ją gnębili. Wyśmiewali się z niej , dlatego postanowiła zacząć życie od nowa. Wyszłam z tego domu inna , taka odmieniona. Wróciłam do domu. Zobaczyłam Kamila , był wesoły. Babcia bawiła się razem z nim. Zobaczyła mnie i podeszła do mnie.
- Aga , wasz ojciec was szuka .. - szepnęła mi do ucha.
- I co ja mam teraz zrobić ? Nie mamy gdzie się podziać.
- Wiesz , że najszybciej przyjdzie do mnie. Jesteście moją jedyną rodziną. To może być niebezpieczne.
- Masz rację. Spakuję Kamila i wieczorem poszukamy jakiegoś schronienia.
- Wiesz , że zrobiłabym dla was wszystko..
- Babciu , i tak już dużo zrobiłaś , dziękuje Ci z całego serca.
Godziny mijały jak szalone. Zbliżała się noc , wszystko mieliśmy popakowane. Milczę , od łez mam mokre ręce , wszystko mnie dobija. Tonę w smutku , pomocy. Przypomniałam sobie o Dominiku. Może on mi pomoże. W kurtce znalazłam karteczkę z jego numerem. Zadzwoniłam i już po chwili usłyszałam zachrypnięty głos.
- Halo ?
- Cześć ! Tu Aga , możemy się spotkać to bardzo pilne. Wiem , że nie znamy się długo , ale potrzebuję pomocy.
- Tak , pewnie. Przyjdź na Słonecznikową 8.
- Dziękuje Ci bardzo , zaraz będę.
Musi się udać. Nie mam już innych pomysłów. Wzięłam Kamila na ręce i jeszcze raz dziękując babci wyszłam z domu. Udałam się w umówione miejsce spotkania. Zadzwoniłam do bramki. Z domu wybiegł Dominik i bez słowa zapytania zaprosił nas do środka.Na polu zaczął padać deszcz. Krople deszczu obijały się o szybę. Znowu to samo , herbata. Usiadłam przy stole i przedstawiłam całą sytuację Dominikowi.
Zamyślił się i westchnął.
- Aga , pomogę wam. Zostańcie u mnie tak długo , jak tylko będziecie chcecie.
- Boże , dziękuje Ci ! - krzyknęłam uradowana i zawisłam mu na szyi.
Staliśmy tak wtuleni parę minut. Przecież on nas prawię nie znał. To jakiś cud. Chyba się zakochałam , u niego Kamil był bezpieczny. Jeśli masz coś , czego nie oddałbyś za pieniądze to jesteś najbogatszym człowiekiem na świecie. Dominik świetnie dogadywał się z Kamilem. Jak bracia , albo jak Ojciec z synem. Poszłam do łazienki , zobaczyłam na ręce. Te same blizny , obmyłam twarz wodą. Nastała noc , zasnęliśmy. Wszyscy w troję. Dominik mieszkał sam , bo rodzice wyjechali na pół roku do Anglii za pracą. Obudziłam się rano , Dominik leżał koło mnie i obejmował mnie ramieniem. Byłam taka szczęśliwa. Do szkoły nie chodziłam. Zawaliłam całkowicie. Trudno. Z Jagodą utrzymuje kontakt. Dziś się do niej wybieram , wiem , że ostatnio miała ciężki okres w życiu. Dominik obiecał , że przypilnuje Kamila. Ubrałam się i wyszłam z domu.Zadzwoniłam do jej drzwi , ale nikt mi nie otworzył. Weszłam przez nie i krzyknęłam:
- Boże , Jagoda ! - zaczęłam gorzko płakać.
- Obiecałaś ! - krzyczałam przez łzy.
Na środku salonu leżała Jagoda. Miała poprzecinane żyły , wokół niej zrobiło się jeziorko krwi. Upadłam na podłogę i jak głupia próbowałam uratować jej życie. Byłam cała w krwi. Miałam oczy zapuchnięte od płaczu , to jednak już nic nie dawało. Zadzwoniłam po pogotowie. Przyjechali po 10 minutach. Wzięli Jagodę i powiedzieli mi , że jest w bardzo ciężkim stanie. Siedziałam tak otępiale przez długi okres czasu. Weszłam do jej pokoju , przecież musiała coś zostawić. Jakiś list , kartkę. Powód dla którego to zrobiła. I nie myliłam się. Znalazłam pogniecioną kulkę papieru na której pisało :
Aga , wiem , że to przeczytasz. Że mnie znajdziesz. Nic mi już nie pomoże. Nie potrafię sobie z sobą poradzić. Mamy po kilkanaście lat. Możemy wszystko , czemu więc płaczemy nocami , zaciskamy pieści z bólu , okaleczamy się i chcemy umrzeć ?
Żegnaj.
Wróciłam do Dominika. Nie powiedziałam ani słowa , weszłam do łazienki. Chwyciłam za żyletkę i pewnym ruchem zaczęłam przecinać sobie żyły. Zapłakałam jeszcze parę razy i zemdlałam.
Zobaczyłam postać. To chyba Dominik. Krzyczał coś , łzy kapały na podłogę.Obudziłam się. Nade mną stał Dominik , miał oczy pełne łez.
- Aga ! Błagam nie umieraj mi tu ! Błagam !
- Dominik ? - zapytałam zdezorientowanym głosem.
- Aga ! Proszę. - Płakał jeszcze bardziej.
Nienawidzę tego , że nie potrafię powiedzieć , co czuję. A czuje się źle , bardzo źle. Z dnia na dzień oddychanie jest coraz trudniejsze , brakuje mi kogoś.
Znów zrobiło się ciemno. Światło rozmywało się w moich oczach i tworzyło czarno białą kałużę. Obudziłam się dopiero w szpitalu. Byłam podłączona do przeróżnych dziwnych urządzeń , które miały mi podtrzymać życie. Jego nie dało się uratować , ono było martwe. Pozbawione sensu. Obok siedział Dominik , wpatrywał się we mnie. Chwycił mnie za rękę i przez łzy zapytał:
- Dlaczego to zrobiłaś ?
- Jagoda , co z nią ? Byłam u niej w domu. Miała poprzecinane żyły , wyglądała tak smutno. Była samotna , nie chciałam , żeby umierała w samotności.
- Aga , masz dla kogo żyć. Pomyśl o Kamilu. - powiedział drżącym głosem.
- Pomyśl o mnie - dodał cicho.
Wziął moją twarz w ręce i złożył na niej pocałunek.- Aga , to może zabrzmieć dziwnie , bo długo się nie znamy , ale Kocham Cię , bardzo. Strasznie , ogromnie. Nie umieraj , zostań ze mną.
Dziękuje mamo , już wiem co znaczy kochać. Przynajmniej tak myślę. Pocałowałam go jeszcze raz i obiecałam mu , że już nigdy nic sobie nie zrobię. Chociaż skąd mogłam wiedzieć jak będzie. Gdy wyszedł wyciągnęłam zdjęcie z kieszeni kurtki. Nie chlałam , żeby mama była sama , ale ktoś musiał się zająć Kamilem. Musiał żyć. W zdjęciach lubiłam to , że kiedyś , chociaż przez chwilę wszystko układało się po naszej myśli. Wieczorem , gdy w szpitalu było zupełnie cicho zrodził się plan ucieczki. Nie mogłam tu tak bezczynie leżeć. Po odpinałam wszystkie urządzenia i wstałam. Zakręciło mi się w głowie i upadłam. Szybko jednak wstałam i ruszyłam dalej , najciszej jak umiałam ubrałam się i wyszłam z sali. Tak niepostrzeżenie minęłam lekarzy. Co było dziwne , bo przecież do cholery miałam niebieskie włosy. Przez drzwi zobaczyłam znajomą mi postać. To była Jagoda. Podbiegłam do niej i mocno ją przytuliłam. Popatrzyła na mnie i zaczęła płakać.- Jagoda , nie mamy czasu. Musimy stąd wiać.
- Gdzie ? - zapytała szlochając.
- Jak najdalej się da. Nie zostawię Cię tu.
Spakowałam jej rzeczy i wzięłam ją pod rękę. Chociaż obie byłyśmy dosyć mocno osłabione wyszłyśmy z szpitala. Nie mogłam wrócić do Dominika , od razu by powiedział , że zwiałam. Z drugiej strony boje się o Kamila. Przecież jest jeszcze mały , mam nadzieję , że sobie poradzi. Że Dominik go wychowa. Poszłyśmy z torbami na dworzec kolejowy. Wsiadłyśmy do pierwszego lepszego pociągu i ruszyłyśmy w nieznane.
- Aga , czy ty.. Czy ja dobrze widzę ? - zapytała Jagoda patrząc na moje blizny.
- Tak , ja też.
- Dlaczego mi nic nie powiedziałaś ? - zapytała smutno.
- Nie chciałam Cię martwić. Wybacz mi.
- Też mi wybacz.
Siedziałyśmy przytulone całą podróż. Wysiadłyśmy dopiero w jakimś dziwnym miejscu. Tylko my tam wysiadałyśmy. Wzruszyłyśmy ramionami i poszłyśmy przed siebie. W miasteczku panowała błoga cisza. Poszłyśmy do najbliższego hotelu i zamówiłyśmy pokój. Recepcjonista dziwnie na nas spojrzał.
- Coś nie tak ? - zapytałam.
- Nie , nie . Po prostu rzadko miewamy tu gości. - odpowiedział mi.
- Ciekawe dlaczego ?
- To długa historia. No nic. Życzę udanego pobytu.
Wniosłyśmy walizki na górę i usiadłyśmy na łóżkach.
- I co dalej ? - zapytała mnie Jagoda.
- Będzie dobrze , znajdziemy tu jakąś pracę. Zaczniemy życie od nowa.
- Ale co z Dominikiem , z Kamilem ?
- Zrobiłam to , żeby ich chronić ! - rozpłakałam się.
Tej nocy nie odezwałyśmy się już do siebie. Ta noc była pełna łez i goryczy. To fakt , nie wiedziałyśmy co ze sobą zrobić. Po co weszłam do tego cholernego pociągu. Najchętniej chciałabym zrobić to jeszcze raz. Umrzeć. W tym momencie Jagoda odwróciła się do mnie , jakby wiedziała co pomyślałam i powiedziała do mnie:
-Jesteś aniołem.
-Co ? - zapytałam zdziwiona.
-Mama mówiła mi, że Ci, którzy mają skaleczone nadgarstki to anioły.
-Nie jestem aniołem.
-Ależ jesteś. Mama mówiła, że tylko anioły się okaleczają, bo nie lubią życia na ziemi.
Ten świat ich niszczy więc próbują znów wrócić do nieba. Są zbyt wrażliwi na ból innych i ten własny.
-Wiesz, Twoja mama jest bardzo mądra.
-Dziękuję. Tęsknie za nią.
Czekam na jakiś znak , jaki kolwiek. Chce wiedzieć co mam dalej zrobić , jak żyć.Boję się obudzić,gdyż wiem,że następny dzień będzie gorszy od poprzedniego. Z ledwością otwieram oczy. Są takie zapłakane , przytłoczone codziennością. Przecież musiałyśmy jakoś sobie poradzić. Zostawiłam Jagodę w pokoju i wyszłam na zewnątrz. Weszłam do pobliskiego baru i zapytałam o pracę. Ktoś zaczepił mnie i w momencie poczułam alkohol.
- Mała.. Jak chcesz to ja Ci mogę dać pracę ! - zaśmiał się jakiś zapity gościu w garniturze.
Przypominał mi Ojca , tak bardzo.
- Odwal się pan.
- Nie takim tonem do pracodawcy , chcesz żyć ? To lepiej mnie słuchaj. - powiedział śmiejąc się.
Przestraszyłam się , ale nadal nie zwracałam na niego uwagi. Gdy pracownik baru powiedział , że raczej nie przyjmują teraz na żadne pół etaty byłam bliska płaczu. Odeszłam trochę od baru , nie daleko. Facet w garniturze chwycił mnie za włosy i szarpnął. Uderzyłam głową o ladę. Świat zawirował. Na czole poczułam ciepłą krew.
- To jak dogadamy się ? - zapytał uśmiechając się pod nosem.
- Boże , czego ty ode mnie chcesz ?! - krzyknęłam przerażona.- Już dobrze wiesz czego. No już , ruszaj się. Idziemy. - szarpnął mnie za rękaw.
- Ała ! Proszę mnie zostawić , bo zacznę krzyczeć !- groziłam mu.
- Hahaha , widać , że jesteś tu nowa. Nikt Ci nie pomoże , Ci ludzie nie mają dusz. Nie czują kompletnie nic , współczucia , radości , smutku , nawet miłości. Nikt Ci nie pomoże.

Zamknęłam się. Nie było dla mnie ratunku. Poszłam za nim , otworzył drzwi do jakiejś kanciapy. Jak się później okazało to był jego dom.
- Rozgość się póki możesz , a i załóż to. - powiedział do mnie i rzucił mi jakieś łachmany. Rozprostowałam pomięte ubrania. Sprzeciwiłam się. Od razu dostałam w policzek.
- Słuchaj ! Wiem , że jesteś tu z przyjaciółeczką , jeśli tego nie zrobisz to ona na tym ucierpi. Znajdę twoją rodzinę , chcesz tego ?
O nie , tylko nie Kamilek. Błagam. Ubrałam na siebie białą sukienkę , była strasznie krótka. W komplecie były białe podkolanówki. Strasznie płakałam , ale nie miałam wyjścia.- Na co czekasz , bierz się do roboty. - zaśmiał się i podszedł do mnie.
Sparaliżował mnie strach. Po cichu umierałam. Zaczął gładzić mnie po ramionach , kazał uklęknąć. Zrobiłam co każe , nie miałam wyboru. Jedno uderzenie za drugim. Dostawałam paskiem , bardzo bolało. Płakałam gorzko , co chwilę krzyczał , żebym się zamknęła. Związał mi ręce , i przykleił plaster na usta. Zaczął mnie gwałcić , darłam się jak opętana. Lecz nikt nie słyszał. Gdy już skończył , najwidoczniej zadowolony z siebie odszedł , zostawiając mnie samą. Leżałam osłabiona na podłodze. Musze stąd jakoś uciec. Nie ma innej opcji. Minęła pierwsza noc. Pilnował mnie jak oka w głowie , nie pozwalał nigdzie wychodzić. Ten koszmar trwał przez następne cztery noce. Moja wykończona psychika podsunęła mi pewnie plan. To mogło się udać. Podeszłam do niego i zaczęłam całować go po szyi. Wystarczyła chwila , chwyciłam coś ciężkiego i uderzyłam go w głowę. Uciekłam szybko i udałam się w stronę hotelu , gdzie po raz ostatni zobaczyłam Jagodę.
- Jagoda ! Szybko nie ma czasu na pytania ! Zbieraj się , uciekamy.
I tak bez żadnych pytań uciekałyśmy , jak najdalej. Aż do miejscowości gdzie wsiadłyśmy w pociąg powrotny do domu.
Żadna nic nie powiedziała. Cisza była naszym przyjacielem. Koniec z zwierzaniem się , zalała mnie fala wspomnień. Złych wspomnień.Wróciłyśmy do domu , postanowiłyśmy nikomu nic nie mówić o naszej ucieczce. Teraz miałam jasny plan , być z Dominikiem i wychować Kamila jak własnego syna. Do ojca już nie wrócę , nie ma mowy. Pożegnałam się z Jagodą. Przysięgłyśmy sobie , że nigdy już nic sobie nie zrobimy. Musimy żyć , dla bliskich. Szłam z torbami przez moją wieś. Nie sądziłam , że aż tak się za nią stęsknię. Stanęłam przed drzwiami domu Dominika. Chwyciłam za klamkę. Kompletna cisza. Poszłam dalej , w głąb mieszkania. Zobaczyłam Dominika z jakąś blondynką. Całowali się. Zaczęłam przeraźliwe płakać , chwyciłam Kamila i wybiegłam z domu. Dominik pobiegł za mną.
- Stój ! To nie jest tak jak myślisz ! - krzyczał.
- To niby jak ! Widocznie już się nie znamy ! - krzyknęłam i zaczęłam biec coraz szybciej.W połowie drogi upadłam na ziemię. Moje serce pękło na pół. Przecież po to wróciłam do domu. Nie wiedziałam co zrobić z tęsknotą za nim. Tak , tęskniłam. Oparłam się o ścianę i postawiłam Kamila na nogi. Oczy znów zalały mi się łzami.
- Aga , dlaczego ty płaczesz ? Coś cię boli? - zapytał zatroskany Kamilek.
- Widzisz kochanie , nie zakochuj się bo to niszczy. - powiedziałam , wspominając sobie filmik tej dziewczyny.
Miała rację. Jestem zmęczona myśleniem o nas , o tym co będzie i czy znów się nie pokłócimy. Jestem zmęczona problemami coraz bardziej narastającymi z każdych stron. Jestem zmęczona samotnością , chociaż wokół siebie mam milion osób. Jestem zmęczona brakiem osób , które miały być na zawsze. Chce odpocząć , chce zapomnieć o świecie i tak zwyczajnie być szczęśliwą przez chwilę. Obok mijało mnie tyle osób. Tak zatroskanych , smutnych , nieszczęśliwych. Podniosłam się z ziemi i ruszyłam w stronę domu babci. Na miejscu otwarła nam drzwi i spojrzała na nas tym swoim współczującym wzrokiem. Nic nie powiedziała. Udało mi się uśpić Kamila i zamknęłam mu drzwi do pokoju. Usiadłam przy stole , a babcia podała mi herbatę.
- Co Cię dręczy ? Powiedz mi.
- Nawet nie wiem za bardzo jak. Rozumiem mieć zły dzień , miesiąc.. Ale całe życie ?
- Och , kochanie. Nie mów tak , żeby żyć trzeba mieć odwagę. Tobie jej nie brakuje.
Przełknęłam łyk herbaty.- Czasem mi jej jednak brakuje , nawet bardzo.
- Aga , nie smuć się proszę. Kamilek Cię potrzebuję. Kto się nim zajmie? Ja za niedługo umrę i zostaniesz sama , a wiesz..
- Nie! Nie umrzesz ! Przestań tak mówić. - zalałam się łzami.
Babcia chwyciła mnie za ręce i powiedziała:
- Aga , na każdego jest kiedyś czas. Taki jest naturalny przebieg życia. Rodzimy się by żyć , żyjemy by umierać.
Moja babcia była bardzo mądra. Tak zwana mądrość życiowa. Jej życie nie było łatwe. Zwłaszcza jak utraciła swoją jedyną córkę. Moją mamę. Tak bardzo za nią tęsknię. Wszystkie listy pisałam do niej. Nigdy ich nie wysłałam. W nocy piszemy poematy bo nie mamy już z kim rozmawiać. Podeszłam do Kamilka. Spa tak uroczo.
- Gubię się skarbie . - szepnęłam mu do ucha.
Tak bardzo. Zrzuciłam z siebie ubrania i poszłam pod prysznic. Patrzyłam na swoje ręce i płakałam. Co miałam na nadgarstkach , to takie jakby pamiątki po osobach , które kocham.Babcia zapukała do drzwi.
- Kochanie , chyba masz gościa. - powiedziała radosnym głosem.
Modliłam się , żeby to nie był on. Otworzyłam drzwi. Cholera. Moje modlitwy poszły na marne.
- Czego chcesz ? - zapytałam.
- Aga , proszę , przepraszam. Nie wiem już co powiedzieć.
- Niewystarczająco mnie zraniłeś? Chcesz jeszcze?
- Aga , proszę. Chociaż na chwilę. - płakał przed drzwiami.
Westchnęłam 1 : 0 dla wspomnień.
- Wejdź - mruknęłam.
- Aguś , proszę pozwól mi to naprawić. Jesteśmy taką piękną parą..
- Jesteśmy?! My już nie istniejemy ! - krzyknęłam.
- Błagam Cię , nie przeżyję bez Ciebie ! - krzyczał coraz rozpaczliwiej.
- Proszę Cię wyjdź.
- Widzisz ten nóż? - spytał wyciągając narzędzie trzymane w swej dłoni ku niej. Naciął delikatnie wnętrze dłoni.
Stałam jak wmurowana.
- Tak będzie płakać moje ciało za twoim dotykiem - wyszeptał wskazując na sączące się kropelki krwi na jego dłoni.
- Przestań , proszę.. - powiedziałam słabo.
Przytuliłam go.
- Jestem zmęczony - zaszlochał.
- Ja też , ja też. Babcia była cudowną kobietą. Nigdy się nie myliła. Wstałam wcześnie rano , żeby zrobić śniadanie Kamilowi. Zapukałam do pokoju babci. Nikt mi nie odpowiedział , otwarłam drzwi. Zamiast codziennego widoku uśmiechniętej babci zobaczyłam jej ciało. Odeszła tak cicho , tak samotnie. Nie mówiąc nic nikomu. Teraz była z mamą. Będzie szczęśliwa. Przyjechała karetka i stwierdziła akt zgonu. Płakałam całymi wieczorami. Była mi naprawdę bliską osobą. Kolejna osoba na której mi zależało , odeszła. Usiadłam na krześle w kuchni. W międzyczasie obudził się Kamilek.
- Aga , a gdzie jest babcia ? Obiecała mi zaśpiewać dzisiaj kołysankę. - zapytał Kamilek.
- Babcia , jest teraz w lepszy miejscu. O wiele lepszym - zaczęłam szlochać.
Nie ufaj , nie przywiązuj się , nie kochaj , nie czuj. Parę godzin później przyszedł Dominik. Spojrzał w moje zapłakane oczy.
- Co się stało ? - zapytał zatroskany.
- Nic , wszystko w porządku - skłamałam.
Przykucnął koło mnie i powiedział:
- A wiesz , że oczy są zwierciadłem duszy ? One nie kłamią.
Poleciały mi łzy. Świat stał się naszą salą samobójców. Nie mam już siły , ochoty czy jakichkolwiek chęci do życia.
- Dominik , możesz mi coś obiecać ?
- Dla Ciebie wszystko.
Uśmiechnęłam się.
- Dziękuje.
Nastała cisza.
- A więc jakie to pytanie ?
- Już nie ważne.
Ubrałam się i wyszłam z domu. Po drodze minęłam dom Jagody. Weszłam na chwilę. Jagoda przenosiła stertę pudeł.
- Wyjeżdżasz ?
- wyprowadzam się , znowu.
- Będę za tobą tęsknić. - powiedziałam i przytuliłam ją.
- Ja za tobą też , Kocham Cię.
Obie stałyśmy tak w całkowitej ciszy , wokół nas tylko smutek i żal.
- A ty ? Gdzie się wybierasz ?
- Muszę jeszcze coś załatwić. Idę na spotkanie.
- Super ! A kiedy wrócisz ?
- Prawdopodobnie nigdy.
Zostawiłam ją samą bez słowa wyjaśnienia. Weszłam do domu , gdzie się wychowałam. Ojca nie było. Dom stał pusty. Spakował się i wyniósł , nic go tu nie trzymało. Przed śmiercią babcia , postarała się o to , by odebrać mu prawa rodzicielskie. Jestem jej za to wdzięczna. Poszłam do pobliskiego parku. Teraz zaczęła się walka pomiędzy tym co wiem , a co czuję. W mgnieniu oka stałam już na moście. Uśmiechnęłam się , szczerze.
- Teraz jestem taka szczęśliwa. - powiedziałam i rzuciłam się w otchłań.

Tak właśnie wracamy do początku historii. Pamiętam jeszcze słowa Dominika :
'' Jak można odebrać sobie najcenniejszy dar jaki się ma. Jak można zrobić sobie to i zrobić to najbliższym ludziom. ''
Cześć. Umarłam , nadal chcesz mnie znać ?


Hejka, kochani. To nie jest moje opowiadanie. Znalazłam je na facebooku. Strasznie mi się spodobało i postanowiłam wam je pokazać. *.* Dla mnie jest boskie.
Tutaj macie stronkę, na której znajdziecie oryginał. :3


https://www.facebook.com/pages/Zbyt-idealna-mniej-prawdziwa-bardziej-banalna-3/429438303794979
 

 
Bp coś musi się skończyć by było coraz lepiej ;**
 

 
Żyj chwilą, przyszłością. Pierdol wszystko i sie baw życie jest tylko jedno!!!!
 

 
Jeśli ktoś pozbawi cię miłości, nie łam się nie był cb wart.
 

 
Wmawiać to można każdemu.Najtrudniej to się przyznać -.-
 

 
Czasami czuje się strasznie samotna...Lecz jest osoba,która zawsze przy mnie jest moja przyjaciółka!Jak wszyscy wiemy przyjciółka zawsze jest przy tb nawet jeśli jej akurat nie potrzebujesz.Ale potrzebujesz równiez takiej osoby,która by była przy tb,lecz przyjaciółka się na to nie nada.Taka osoba,której możesz powiedziec śmiało KOCHAM CIĘ! i cię nie wyśmieje.Więc dąż do tych rzeczy na których ci zależy.Dąż nawet do tych niemożliwych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Bo każda laska potrzebuje kogos,kogo bd obchodziły nie tylko swoje problemy.Kto zawsze zrozumie,przytuli,pocieszy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
" Moje życie jest jak baśń"
Wiola to 16-letnia dziewczyna chodząca do jednego z krakowskich gimnazjów.Dziewczyna ta jest brunetką o piwnych oczach.Jest ona nastolatką o nadprzyrodzonej urodzie i talencie.Albowiem jest ona kapitanką drużyny cheerleaderów tamtejszej szkoły.Wioli do pełni szczęścia brakowało tylko miłości i to odwzajemnionej. Właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny.Do szkoły przybył nowe ciacha.Wioli w oko wpadł ciemny blondyn o piwnych oczach.Mieszkał on w Londynie przez 6 lat.Wydawało się że chłopakowi też podobała się Wiola.
-Cześć,mam na imię Kuba - powiedział do dziewczyny chłopak.
-Hej,jestem Wioletta,ale wszyscy mówią mi Wiola.
Od kiedy chodzisz do tej szkoły?-zapytała.
-Nigdy wcześniej cię nie widziałam-po chwili dodała.
-Dopiero się przeniosłem- odpowiedział chłopak.
-A gdzie wcześniej mieszkałeś ? - znów zadała pytanie Wiola.
- W Londynie,6 lat,ponieważ mój ojciec znalazł tam dobrze płatna pracę.-odpowiedział Kuba.
-Aha.To super !! Ja jeszcze nigdy nie byłam za granicą.A dlaczego teraz wróciłeś ?-zapytała.
-Ponieważ mój tata zmarł w wypadku samochodowym,a moja mama chciała wrócić do Krakowa.
-Przykro mi...-dodała.
-Nic nie szkodzi.Jestem szczęśliwy, że znowu tu jesteśmy.Przynajmniej poznałem "amazing girl" -powiedział Wioli chłopak.
-Dzięki-odparła zarumieniona dziewczyna.

Nagle rozległ się dźwięk dzwonka na lekcje.Nastolatkowie umówili się na następny dzień i rozeszli się do klas.
Nadszedł nowy dzień,wniebowzięta dziewczyna szykowąła się do szkoły,by oczarować swojego nowego kolegę-Kubę.
-Co ty się tak stroisz ?-zapytała młodsza siostra Wioli Karolina.
Wiesz... poznalam wczoraj fajnego kolesia.-odparła.
-Aha.
Wystrojona Wiola i jej o 2 lata młodsza siostra,wyruszyły w 20 min. drogę do szkoły.
-Ooo... To ten...-pokazała Wiola Karoli swojego "Kubusia"
-oo.. ładny.-odparła siostra cheerleaderki.
-Nom.
-Hej dziewczyny!-krzyknął podchodząc do siośtr Kuba.
-Co tam u was ? Kto to jest, obok ciebie Wiola? - zapytał uśmiechnięty chłopak.
-To jest moja 14-letnia siostra Karolina - oznajmiła 16-latka.
-Yyy... Hej.. Jestem Karola.-wydusiała z siebie dziewczyna.
-Cześć jestem Kuba i mam 16 lat.-odparł zdziwony nastolatek.
-Yyy. No dobra chodźmy na lekcje bo się spóźnimy-wyskoczyła nagle Wiola.
Dziewczęta miały koło siebie lekcję ,więc Wiola miała szansę się zapytać siostry o poranne wydarzenie:
-Co to miało znaczyć ?
-No co ?.. On jest taki przystojny i słodki.-oznajmiła siostrze Karola.
-Chyba oszalałaś!? Ja go pierwsz poznałam i gfo bardzo lubię,a on mnie chyba też.
-Allle...
-Ale co ????!-wykrzyknęła zbulwersowana nastolatka.
-Już nic ...-odparła wystraszona 14-latka.
Lecz w głebi serca Karolina czuła że zadużyła się z ciemnym blondynie z Londynu,ale nie mogła odebrać go siostrze wtedy była by straszną jędzą.
Minęło 14 dni od awantury sióstr.Przyjaźń Wioli i Kuby się rozwijała,lecz można byłoby nazwać to już miłością.Nastolatkowie praktycznie nigdy się od siebie "nie odklejali".Dziewczyna w końcu była w pełni szczęśliwa,aż do pewnego czasu.
-Hej,kotku ja lecę na trening.Widzimy się o 19 u mnie w domu,tak ? -powiedziała zakochana Wiola.
-Tak skarbie.-odparł blondyn.
-To pa.
-Pa.

Mienęły 3 godziny od rozpoczęcia treningu.Wiola właśnie miała kończyć piramię,gdy właśnie jej się przypomniało,że była umówiona z Kubą o 19 u siebie w domu.Z pośpiechem skończyła trening i biegiem poleciała do domu.Tam zobaczyła Kubę całującego się z Karoliną.
-Co wy tu robicie?-zapytała zdruzgotana dziewczyna.
-Yyy... My tylko ... To nie ja to ona mnie uwiodła bo czekałem na ciebie skarbie.
Wiola popatrzała się na siostrę.Ta z uśmiechem się zaśmiała z trwogą.
Wiola się rozpłakała i pobiegła na górę.Jej chłopak popatrzał na Karolę i wyszedł.Dziewczyna była zadowolona z tego że dopiekła siostrze.Minęło kilka dni para sie do siebie nie odzywała w końcu Kuba nie wytrzymał i gdy na przerwie zauważył Wiolę romawiającą z przyjaciółkami , popchnął ją na szafkę i ją namiętnie pocałował.Wiola nie zdążyła sie odezwać słowem. Zauroczona i zdziwiona Wiola przytuliła się do ukochanego,lecz nie mogła mu wybaczyć.
-Cześć kochanie,bardzo za tobą tęskniłem.-powiedział Kuba,na którego patrzyła się cała szkoła łącznie z zszkowanymi nauczycielami.
-Hej Kuba,ja też za tobą tęsknie,ale nie mogę wybić sobie z głowy tego obrazka,który przedstawia ciebie i tą jędzę Karolinę.-odpowiedziała dziewczyna.
-Ale ja cię kocham,przepraszam za to,lecz to ona zaczęła,chciała ci dopiec,tak mi się przynajmniej zdawało.-powiedział prawie płaczący chłopak.
-Jestes taka ładna i mądra uwielbiam z tobą spędzać czas,a twoja siostra to zapomnienie.-po chwili dodał.Cłopak się uśmiechną a Wiola wpadła mu w ramiona.Wiola i Kuba znowu byli szczęśliwą parą.Razem skończyli szkołę,poszli na studia,a gdy dziś mają po 22 lata ich życie jest bardziej kolorowe dzięki ich 6 miesięcznej córeczce-Amelii,która po rodzicach odziedziczyła piwne oczy,a po tacie blond włosy.Od tąd żyli długo i szczęśliwie.
! KONIEC !
 

 
,,ZBUNTOWANA..."
Emma to bogata dziewczyna mieszkająca w luksusowym domu w Malibu w Los Angeles.Większość swego czasu spędza na różnych wybrykach,z których nie jest zadowolony jej bogaty ojciec.Pewnego dnia Emma przesadziła.Jej ojciec chciał by jego dziewczyna,gdyż jej mama zmarła gdy ta była mała,się do nich wprowadziła.Zazdrosna nastolatka,gdy przyjechały rzeczy kobiety, zebrała ludzi by je wnieśli,lecz ona wzięła ubrania kobiety i wskoczyła z nimi ze swego tarasy do błekitnej toni morza.To była czara która przelała dobroć ojca na jego złość.Mianowicie ojciec Emmy wysłał ją do brytyjskiej szkoły z internatem! Dziewczyna nie mogła się odnaleźć w tamtejszej społeczności więc postanowiła że zrobi wszystko by ją z tamtą wyrzucili.Jej koleżanki z pokoju postanowiły jej pomóc,dziewczęta-Drippy,Kate,Josie i Kiki szybko się ze sobą związały pomagały sobie w trudnych chwilach itp.Przyjaciółki robiły wszystko by Emma wyleciała lecz nic nie działało na dyrektorkę tej placówki.Ostatnia szansą dziewczyn był syn Dyrektorki - Fredie.Ciacho to biało blond włosy i niebieskie oczy.Emma i on bardzo do siebie pasowali albowiem dziewczyna też miała blond włosy lecz miała piwne oczy.Emma bardzo spodobała się Frediemu,i na szczęście ona czuła to samo. Chciała już zostać w tej szkole,lecz los był przeciw dziewczynie.Zbliżał się bal blondynka i jej przyjaciółki musiały sobie kupić suknie i zrobić fryzury.Poszły na miasto kupić sobie coś.Weszły do fryzjera i po przemianie Emma była szatynką.Wyglądała bardzo pięknie.Po balu dziewczyna poszła do pani dyrektor a tam na ścianie wisiało zdjęcie drużyny sportowej z 1979 roku.Na tym zdjęciu była mama nastolatki!Wyglądała tak samo jak jej córka. Po zakończeniu półrocza ojciec Emmy przyjechał po nią by jechać na święta do domu.Ku jego zdziwieniu jego córka nie była blond divą tylko zwyczajną dziewczyną.Bardzo uszczęśliwiło to wdowca.

KONIEC > <
 

 
,,Trzynastka "
Tracy to 13-letnia uczennica Nowojorskiego gimnazjum.Zawsze była wzorową uczennica o dobrym zachowaniu.Jej rodzice się rozstali gdy ta miała 10 lat.Mieszka z baratem i mamą w jednym z domów w niezbyt bogatej części miasta.Chciała się zaprzyjaźnić z Evie, jedną z tych popularnych dziewczyn.
Pewnego dnia Tracy postanowiła zmienić swój styl ubioru oraz zachowania. Wyszło jej to na dobre, aż do pewnego czasu.Evie zauważyła że dziewczyna chce stać się jej przyjaciółką. Dziewczyny wbrew pozorom szybko się ze sobą związały.Evie miała trudna sytuację rodzinną jej rodzice nie żyli a nią opiekowała się Brooke.Była ona przyjaciółką jej zmarłej mamy.Brooke była modelką i często wyjeżdżała na różne pokazy.Tracy chciała pomóc przyjaciółce i postanowiła aby Evie się do niej wprowadziła.I tak się też stało. Dziewczyny strasznie się ze sobą związały.Tajemnica Evie polegała na tym że sprzedawała się ona za działki narkotyków.Trace zaczęła robić to samo. Paliła,piła i ćpała a również sprzedawała się za te świństwa.Matka Trace już nie mogła sobie z nią poradzić więc chciała się poradzić swego byłego męża lecz nie obchodziły go losy jego córki.Trace miała już dość takiego życia i postanowiła już nie brać lecz się jej to nie udawało.Dziewczyna zaczęła się ciąć myśląc że jej to pomoże,lecz było coraz gorzej.Gdy matka kazała się wyprowadzić Evie ta "nakapowała" na "przyjaciółkę" i powiedziała również gdzie się znajdują wszystkie skrytki gdzie chowały np. kokainę i inne używki.Matka Trace myślała że jej córka tylko pali i pije, lecz nie spodziewała się takiego czegoś ! Lecz ku zdziwieniu Trace jej matka pomagała sie pozbyć nałogu.Wszystko skończyło się dobrze oczywiście oprócz tego że Trace i Evie miały problemy w szkole albowiem cała szkoła nazywała je mianem dziwek. Lecz po upływie kilku miesięcy Trace nie była już tak nazywana lecz jej była przyjaciółka nadal sie puszczała i ćpała.Nie była taka "mądra" jak jej komapanka.
 

 
,,HISTORIA PEWNEGO PRZEDMIOTU ..."
To był nudny wieczór u mojej cioci.Siedziałam na schodach przy kuchni,gdy ciocia wyszła z pomieszczenia moja ciekawość wzięła górę i otworzyłam drzwi na stary opuszczony przez ma rodzinę strych.Chodziłam po ciemnym pokoju,gdyż światło od pamiętnych lat nie działo.Nagle wpadłam na wielki,zakurzony kufer.Szybko go otworzyłam i zaczęłam przeglądać znajdujące się w nim fotografie i inne stare rzeczy.Wyciągając zdjęcia szybko natknęłam się na dno skrzyni,w którym była mała złota rączka.Pociągnęłam za nią i moje oczy ujrzały złoty łańcuszek.Wybiegłam ze strychu z łańcuszkiem w ręku i natknęłam się na ciocię.Od razu zapytałam ja o ten znaleziony przedmiot.Wtedy ciocia opowiedziała mi historię znaleziska.
Albowiem łańcuszek należał do przyjaciółki mojej prababci Melci,która miała na imię Tatiana.Łańcuszek nosiła na szyi.Pewnego letniego,ciepłego wieczora 15-letnia wtedy Tatiana i 14-letnia Melcia wracały do domu po pełnym wrażeń dniu,gdy nagle Tatiana stanęła i zaczęła płakać.
- Co się stało? - zapytała Melania
- Wiesz co, muszę ci wyznać dwa sekrety.
- Jakie ?
- Może najpierw ci powiem dobry sekret.Mianowicie umawiam się z pewnym chłopakiem.
- To dobrze,bardzo się cieszę,że znalazłaś sobie drugą połówkę.- odparła Melania
- A jaki jest drugi sekret- po chwili dodała..
- Trudno mi to powiedzieć ... ale mam... raka. _ powiedziała Tatiana i zaczęła płakać.
Melania nie odezwała sie ani słowem tylko przytuliła przyjaciółkę.Następnego dnia Tatiana wyznała kim jest jej chłopak-był to jej najlepszy przyjaciel Kyle. Bardzo go kochała i na szczęście działało to w obie strony.
- Czy on wie... wiesz o czym ? - zapytała Mela.
- Tak dowiedział się pierwszy, był ze mną u lekarza - odparła Tatiana.
Kyle opiekował się o swą miłość cały rok, oczywiście jej przyjaciółkę również.Zegar dalej bił, a poprawy brak jej ciało z dnia na dzień straciło blask.Mimo,że jej organizm walczył cały czas była jedną z najszczęśliwszych gwiazd.On całe dnie siedział obok niej,i patrzył w gasnące oczy jej.Kończył jej się czas,lecz dopóki byli razem,i z jej przyjaciółką,nadzieja nie gasła.Miały dni z Tatianą było coraz gorzej,wiedział że zbliża się do końca swego krótkiego lecz pełnego miłości życia.Ostatniego wieczoru życia, Tatiana dała złoty łańcuszek swej przyjaciółce.
- Od dziś to twój naszyjnik, będzie ci przypominał o mnie w trudnych chwilach- tymi słowami 16-letnia dziewczyna zakończyła swój żywot.
KONIEC ^^